sobota, 2 maja 2015

Prolog

Dwójka dzieci ze strachem widocznym w oczach przyglądało się starej budowli. Tej nocy niebo było ciemne, a wiatr wył przeraźliwie. Ośmiolatka w sukience w kwieciste wzory oraz o blond włosach sięgających do łopatek przyglądała się temu widokowi zachwycona. Jednak jej towarzysz nie podzielał jej zdania.
- Julka, wracajmy. - powiedział przekrzykując wiatr. Wyglądał na niezadowolonego. Zresztą kto by taki nie był widząc tak upiorne miejsce. Nad ziemią unosiła się gęsta mgła, a wokoło wyczuwało się chłód oraz zło.
- Boisz się, Domiś? - zapytała złośliwym głosem jego kuzynka. Zadziałało.
Dziesięciolatek dostał sporą porcję motywacji, aby pokazać, że nie jest tchórzem.
- Oczywiście, że nie! - zaprzeczył poirytowany. Nie mógł być gorszy od tej smarkuli, o nie.
Jednak propozycja kuzynki całkiem go zdziwiła. ,,To chodźmy tam. W końcu jest nasz.'' - dźwięczało mu w uszach, gdy ramię w ramię zbliżali się do bram fortecy.
Było to miejsce, gdzie piętno czasu dawało o sobie znać. Szare mury pokryte były gęstym bluszczem, a w wielu miejscach widoczne były pajęczyny.
Dominik pchnął ciężkie drzwi, jednak te otworzyły się tylko na pare centymentrów. Blondynka wywróciła oczami, po czym dała znać aby spróbował jeszcze raz, tym razem z pomocą jej wątłych rąk.
Widok, który im się ukazał, spowodował, że uśmiechy triumfu szybko zniknęły im z twarzy.
Tuż przed nimi, na dziedzińcu leżały zwłoki starego mężczyzny, którego twarz zastygła w przerażeniu. Gdzie indziej zobaczyli rozpadające się zwłoki psa, wokół którego latały muchy.
Widząc to, pobiegli w stronę wielkich, dębowych drzwi, które - jeśli opowieści babci były prawdziwe - miały prowadzić do wnętrz.
To co zobaczyli przeszło ich najśmielsze oczekiwania. Podłogi były z najprawdziwszego marmuru, schody wyłożone czerwonym dywanem, zaś nad nimi wisiał złoty żyrandol, a ściany pokryte były obrazami członków ich rodu.
Dziewczynka odrzuciła włosy do tyłu. Poczuła się jak prawdziwa księżniczka, więc nie zwracała uwagi na podejrzane dźwięki, które były coraz bliżej.
- Julia..
W pierwszym odruchu spojrzała się na kuzyna, jednak ten  był równie zdziwiony jak ona.
,,Wracajmy'' wyszeptał chłopiec, lecz było już za późno. Ciemny cień stał u drzwi wyjściowych. Zostali odcięci od drogi powrotnej.
- Dominik..
Głos ten był odrażający i przeraźliwy. W pierwszej chwili Julka pomyślała, że brzmi on jak głos osoby, która była spragniona.
- Kim jesteś? - spytała, podczas gdy Dominik wycofywał się do tyłu.
Istota zaśmiała się gardłowo. Dziewczynka podeszła bliżej ów postaci nie kryjąc swojego zainteresowania.
- Jestem Cieniem, Julio... - wyszeptał Cień, po czym zwrócił się do Dominika. - Chłopcze, podejdź.
- Nie, podejdę. - oznajmił chłopiec po czym rzucił się w stronę drzwi. Cień jednak był szybszy.
Niczym wietrzyk sfrunął na Dominika, po czym z przeraźliwym dźwiękiem otworzył usta.
Przerażona Julia patrzyła jak dusza jej kuzyna zostaje pożarta przez  potwora. Nie zastanawiając się ani minuty uciekała przez korytarze, póki nie wyszła poza mury zamku...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy